Przejdź do treści
Krzysztof Wojtkowiak
Życiowe

Głód tworzenia

Hello world

·3 min czytania

Kiedyś przeczytałem lub usłyszałem (nie jest to aż tak wielkiej wagi, ponieważ zwykłem sądzić, że wraz z każdą relacją materiał źródłowy ulega modyfikacji, co samo w sobie jest cenne, ale to temat na inny post), że człowiek powinien mieć dla swojego rezonu i ogólnego dobrego samopoczucia trzy zainteresowania (z pasją bym nie przesadzał) - jedno dla rozwijania zdolności umysłowych, drugie dla ciała i trzecią dla swojej kreatywnej strony. Ze stwierdzeniem tym się zgadzam i o ile z pierwszym problemu nie mam, z drugim miałem od zawsze i jakoś jestem z tym pogodzony (pomijam "sport" w imprezowym znaczeniu lat ubiegłych), tak trzecie mocno koreluje z tytułem tego przywitania.

Moją spécialité de la maison w zakresie twórczości kreatywnej zawsze było i będzie pisanie. Wynika to po części z faktu totalnego braku talentu muzycznego (wyczucie rytmu jak iskry z ogniska), wokalnego (intonacja gdzieś między starszyzną plemion Lakota, może i przy tym samym ognisku a szamanami z dolnej Amazonii) oraz plastycznego (preferowana przeze mnie forma graficzna człowieka patykowatego inspirowanego sztuką paleolitu). Jak komplet to komplet, więc przy wcześniej wymienionych przelewanie swobodnie myśli na papier nie wydaje się takim złym pomysłem.

Część z Was może kojarzyć mój poprzedni blog https://elkebabus.blogspot.com/, gdzie jako El Kebabus odkrywałem przed Wami tajemnice gastronomii szybkiej podaży, na wiele lat zanim popularni dziś YouTuberzy zaczęli z tego żyć ,co mnie bardzo swoją drogą cieszy, bo ludzie powinni jeść tylko dobre kebaby! Ja zresztą zawsze preferowałem bardziej tekstową formę recenzji. Generalnie ludzie się zmieniają, poza tym jednym Twoim znajomym, który 'ogarnia się' i robi prawo jazdy/dyplom/zmienia pracę już 10 rok i ciągnie się to, jak guma przyklejona do spodu Waszej współdzielonej ławki w liceum, więc i ja po długiej przerwie od pisarstwa chciałem do niego wrócić, ale w nieco innej temacie lecz podobnym stylu. Co nie znaczy, że od święta jakiś kebab nie wleci, dla starej gwardii.

Tutaj zasadniczo chciałbym, żebyście czytali o trzech rzeczach - po pierwsze będzie to reportaż o mojej przygodzie z programowaniem, może nieco mniej w akademicki i rozwojowy sposób, gdyż uważam że mam jeszcze mnóstwo do nauki, a kolejne obszary, które odkrywam sprawiają tylko, że czuję jak luki w mojej wiedzy rosną jak te między osamotnionymi zębami wiecznego beneficjenta zasiłków i fana nowego systemu kaucyjnego. Po drugie, chciałbym czasem przemycić interesujący wątek historyczny, ponieważ uważam, że w historii ogólnie najciekawsze jest to, że zachodzą w niej zwykle analogie do naszej przyszłości, więc dobrze ją znać. Poza tym, jeżeli uda się spojrzeć poza pryzmat dat i kolorowania mapy to można dostrzec, że przed nami byli ludzie zasadniczo tacy sami jak my z miłostkami, pasjami, błędami i słabościami. Znowu, nie będzie to zapewne materiał godny odniesienia np. w pracy dyplomowej, ale jeżeli zachęci kogoś do zgłębienia danego tematu lub zwyczajnie zaciekawi to uznam mój cel za spełniony. Po trzecie i ostatnie, zapewne najrzadsze - moje luźne refleksje i obserwacje na temat otaczającego nas (zapewne nieco egoistycznie, ale głównie mnie) świata, oczywiście w hołdzie dla stylu gonzo.

Blog nie ma charakteru zarobkowego, przyczyny jego powstania już wyjaśniłem i ma po prostu dawać przyjemność, mi i Wam, szanowni czytelnicy.

Niniejszym kończę ten przydługi wstęp i zapraszam do obserwowania.